Wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 r. (C‑396/24) – czy faktycznie jest rewolucyjny?


W ostatnich tygodniach media branżowe i ogólnopolskie obiegła wiadomość o „przełomowym” wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 czerwca 2025 r. w sprawie o sygnaturze C‑396/24. W narracjach prezentowanych zarówno przez niektórych komentatorów, jak i środowiska związane z sektorem bankowym, pojawia się teza, że orzeczenie te ma przełamywać dotychczasową linię orzeczniczą korzystną dla frankowiczów oraz sygnalizować powrót do tzw. teorii salda. 

 

Czy jednak rzeczywiście tak jest?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto najpierw przyjrzeć się obu teoriom wzajemnych rozliczeń stron po unieważnieniu umowy, czyli teorii:

 

1) dwóch kondykcji;

2) oraz teorii salda.

 

 

Czym są teoria dwóch kondykcji i teoria salda?


Teoria dwóch kondykcji to koncepcja, która na dobre zadomowiła się w polskiej praktyce sądowej, zarówno w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jak i w stanowiskach TSUE.

 

Zakłada ona, że unieważnienie umowy kredytowej powoduje obowiązek zwrotu świadczeń spełnionych przez obie strony, ale niezależnie od siebie. 

 

Innymi słowy: konsument może domagać się zwrotu wszystkich wpłaconych przez siebie kwot (rat kapitałowo-odsetkowych, prowizji, opłat przygotowawczych itd.), natomiast bank – jeśli uzna to za zasadne – może w osobnym pozwie domagać się zwrotu udostępnionego kapitału.

 

Z kolei teoria salda opiera się na zupełnie innym podejściu. 

 

Według niej rozliczenie po unieważnieniu umowy powinno być dokonywane jedynie w zakresie nadwyżki jednego świadczenia nad drugim. Oznaczałoby to, że kredytobiorca mógłby żądać od banku tylko tej kwoty, którą przelał ponad otrzymany kapitał. Teoria salda była przez pewien czas preferowana przez niektóre sądy, jednak w świetle aktualnego orzecznictwa, zarówno krajowego, jak i unijnego, w praktyce została odrzucona.


Co wynika z wyroku TSUE z 19 czerwca 2025 r. (C‑396/24)? 


Wbrew alarmującym narracjom części komentatorów, najnowszy wyrok TSUE nie oznacza powrotu do teorii salda, ani też nie odbiera kredytobiorcom prawa do żądania zwrotu całości nienależnie uiszczonych świadczeń. Wręcz przeciwnie – Trybunał jeszcze wyraźniej podkreślił nadrzędność ochrony konsumenta jako strony słabszej w relacji z profesjonalnym podmiotem, jakim jest bank.

 

Co więcej, Trybunał wyraźnie zakwestionował praktykę banków, polegającą na składaniu pozwów lub pozwów wzajemnych o zwrot kapitału – w sytuacji, gdy środki te de facto już odzyskały w drodze świadczeń spełnionych przez konsumenta (np. rat miesięcznych). TSUE wskazał, że takie roszczenia mogą zostać uznane za niezasadne, jeśli w rzeczywistości prowadzą do podważania równowagi kontraktowej i naruszają cele dyrektywy 93/13/EWG.

 

Co to oznacza w praktyce?


Z perspektywy frankowiczów wyrok ten umacnia dotychczasową linię orzeczniczą, a nie ją osłabia. Oznacza on:

 

  1. podtrzymanie teorii dwóch kondykcji jako właściwego sposobu rozliczeń po unieważnieniu umowy. Kredytobiorca ma prawo domagać się zwrotu całości świadczeń, niezależnie od roszczeń banku;

  2. ograniczenie bankom możliwości dochodzenia roszczeń z tytułu zwrotu kapitału, jeśli zostały one już skompensowane przez otrzymane wcześniej spłaty kredytu;

  3. podkreślenie obowiązku lojalnego traktowania konsumenta przez banki i sądy – czyli zakaz stosowania konstrukcji prawnych, które mogłyby w praktyce niweczyć skutki stwierdzenia nieważności nieuczciwej umowy.

 

Czy wyrok jest rewolucyjny?


W sensie formalnym – nie. Nie stanowi on zerwania z dotychczasową linią orzeczniczą, lecz jej konsekwentne rozwinięcie. Trybunał nie zmienia reguł gry, lecz przypomina, jakie są zasady wynikające z prawa unijnego – przede wszystkim z dyrektywy 93/13, która chroni konsumenta przed skutkami nieuczciwych klauzul.

 

W sensie praktycznym – wyrok może mieć duże znaczenie procesowe. Banki, które dotąd próbowały blokować roszczenia konsumentów poprzez wytaczanie kontrpozwów o zwrot kapitału, muszą się liczyć z ich oddaleniem, jeśli nie wykażą, że nie otrzymały już równowartości tego kapitału. Może to wpłynąć na strategię procesową i skrócić czas trwania wielu spraw.

 

Podsumowanie

 

Wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 r. (C‑396/24) z całą pewnością nie jest przełomem na korzyść banków. To kolejny krok w kierunku ugruntowania prokonsumenckiego podejścia w sprawach frankowych. Kredytobiorcy nadal mogą skutecznie dochodzić unieważnienia umów i żądać zwrotu wszystkich wpłat dokonanych na rzecz banku.

 

Co więcej, orzeczenie te w istocie zawęża możliwości procesowe banków, ograniczając ich zdolność do egzekwowania zwrotu kapitału w sposób sprzeczny z zasadą ekwiwalentności i uczciwego obrotu.

 

 

Nie ulega wątpliwości, że spory związane z kredytami CHF w przeważającej części rozstrzygane są na korzyść konsumentów. Mimo to, nawet po prawomocnym wyroku korzystnym dla kredytobiorcy, banki próbują opóźniać zapłatę kwot należnych frankowiczom. Między innymi próbują korzystać z tzw. prawa zatrzymania.

O prawie tym pisaliśmy w sierpniu 2023 roku. Już wtedy kwestionowaliśmy możliwość skorzystania z niego przez banki:
https://przystanchf.pl/prawo-zatrzymania-co-to-jest-i-jak-sie-bronic/

Od tego czasu Sąd Najwyższy wydał co najmniej 3 ważne orzeczenia,
które potwierdzają naszą tezę z 2023 roku:

bank co do zasady nie może skorzystać z prawa zatrzymania po uznaniu
umowy kredytu frankowego za nieważną
.

 

Uchwała z dnia 19 czerwca 2024 r. (sygn. akt III CZP 31/23)

Kwestia prawa zatrzymania została bezpośrednio poruszona w uchwale z 19
czerwca 2024 r. Sąd Najwyższy jednoznacznie wskazał, że
banki nie mogą skutecznie powoływać się na prawo zatrzymania w sytuacji, gdy możliwe jest dokonanie potrącenia wzajemnych wierzytelności.

W uzasadnieniu tej uchwały podkreślono, że prawo zatrzymania, jako instrument subsydiarny, ustępuje przed innymi mechanizmami przewidzianymi w Kodeksie cywilnym, takimi jak potrącenie. Oznacza to, że jeśli obie strony mają wobec siebie
wymagalne wierzytelności pieniężne, powinny dokonać potrącenia, co prowadzi do umorzenia wierzytelności do wysokości niższej z nich, bez konieczności stosowania prawa zatrzymania.

 

 Uchwała z dnia 28 lutego 2025 r. (sygn. akt III CZP 126/22)

Z kolei w tej uchwale Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów stwierdził, że umowa o kredyt bankowy jest umową wzajemną w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Jest to na pierwszy rzut oka zła wiadomość dla frankowiczów. Jednak samo stwierdzenie wzajemności umowy nie przesądza o możliwości podnoszenia przez banki zarzutu zatrzymania w przypadku sporu dotyczącego nieważności
umowy.

 

 Uchwała z dnia 5 marca 2025 r. (sygn. akt III CZP 37/24)

Nierozwiązaną kwestię z ostatniej uchwały Sąd Najwyższy przesądził w uchwale
z 5 marca 2025 r.:

w przypadku dochodzenia od banku zwrotu świadczenia spełnionego na
podstawie umowy kredytu, która okazała się niewiążąca,
bankowi nie przysługuje prawo zatrzymania.


To orzeczenie jest szczególnie istotne dla kredytobiorców walczących o ustalenie nieważności umów zawierających klauzule abuzywne, gdyż eliminuje możliwość opóźniania przez banki zwrotu nienależnie pobranych świadczeń poprzez powoływanie się na prawo zatrzymania.

 

Wydaje się, że wydanie ostatniej z omówionych uchwał zamyka jednoznacznie temat.

 

A podsumowując ww. orzeczenia:

  • ograniczają one możliwość stosowania przez banki prawa zatrzymania, wskazując na pierwszeństwo instytucji potrącenia wzajemnych wierzytelności;

  • chronią kredytobiorców przed działaniami banków, zmierzającymi do
    opóźniania zwrotu nienależnie pobranych środków po unieważnieniu umowy.

 

Dzięki tym uchwałom kredytobiorcy zyskują silniejsze podstawy prawne w
sporach z bankami.

 

 

Wygrana frankowicza, brak apelacji banku i 450.000 zł zwrotu

W 2008 roku nasz klient podpisał umowę kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich. Wydawało się, że to bezpieczne i przemyślane rozwiązanie – stabilna waluta, niskie oprocentowanie, zaufany bank. Nikt wtedy nie przewidział, że ta decyzja przerodzi się w wieloletni ciężar, a kredyt okaże się pułapką.

Lata mijały, raty rosły, kurs CHF szybował, a klient czuł, że z każdym miesiącem traci kontrolę nad finansami. Dodatkowo – jak wielu frankowiczów – był przekonany, że „nic się nie da zrobić”, że „to za trudne” i „bank i tak wygra”.

Postanowiliśmy to sprawdzić.


Wygrany proces i 450 000 zł dla klienta

Po dokładnej analizie umowy okazało się, że zawierała ona szereg klauzul niedozwolonych – m.in. zapisy pozwalające bankowi jednostronnie kształtować kursy walut i realnie wpływać na wysokość zadłużenia. Wytoczyliśmy powództwo i rozpoczął się proces sądowy.

Efekt? Sąd stwierdził nieważność umowy kredytowej w całości i zasądził na rzecz kredytobiorcy zwrot uiszczonych przez niego na rzecz banku rat.

Co istotne – bank nie złożył apelacji, a wyrok się uprawomocnił. Kilkanaście dni później nasz klient otrzymał przelew: około 450 000 zł tytułem zwrotu niesłusznie pobranych kwot. Pozostał już tylko ostatni krok – wykreślenie hipoteki.


Coraz częściej banki rezygnują z apelacji

Zauważamy, że banki coraz częściej rezygnują z postępowań apelacyjnych po przegranych sprawach frankowych. To ważna zmiana, która pozwala szybciej zakończyć proces, odzyskać środki i spokój, a także uwolnić nieruchomość spod hipoteki.


Twoja sytuacja – co możesz zrobić?

Każda sprawa jest inna, ale ta historia pokazuje jedno: warto walczyć o swoje prawa!

Bezpłatnie analizujemy umowy frankowe i doradzamy możliwe rozwiązania. Jeśli chcesz dowiedzieć się, czy możesz odzyskać nadpłacone środki i uwolnić się od kredytu – skontaktuj się z nami.

Przełomowy wyrok WSA w sprawie Getin Noble Banku – co oznacza dla frankowiczów i poszkodowanych?

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że decyzja Bankowego Funduszu Gwarancyjnego o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku została wydana z naruszeniem prawa.

To orzeczenie może otworzyć drogę do roszczeń odszkodowawczych dla tysięcy kredytobiorców, obligatariuszy oraz akcjonariuszy, którzy w wyniku tej decyzji ponieśli znaczne straty. Choć wyrok nie jest prawomocny, to już teraz stanowi fundament do dalszych działań prawnych. W tym artykule szczegółowo wyjaśniamy konsekwencje tego rozstrzygnięcia oraz jakie kroki powinni podjąć poszkodowani.

 

Na czym polegała przymusowa restrukturyzacja Getin Noble Banku?

Decyzja o restrukturyzacji Getin Noble Banku zapadła we wrześniu 2022 roku i została podjęta przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Był to mechanizm mający na celu uchronienie klientów banku oraz stabilności sektora finansowego przed skutkami jego upadłości. W ramach tej decyzji umorzono instrumenty kapitałowe, co oznaczało całkowitą utratę wartości dla akcjonariuszy oraz obligatariuszy banku. Jednocześnie część działalności banku została przeniesiona do nowo utworzonego VeloBanku, który przejął depozyty klientów i część zobowiązań, lecz nie wszystkie aktywa i pasywa znalazły się w jego bilansie. Natomiast Getin Noble Bank formalnie został skierowany do postępowania upadłościowego.

Z perspektywy państwa oraz organów nadzoru finansowego, działanie to miało na celu ochronę depozytów oraz stabilność sektora bankowego. Jednak dla tysięcy kredytobiorców, obligatariuszy i akcjonariuszy oznaczało to poważne konsekwencje finansowe, a także ograniczenie możliwości dochodzenia swoich praw. W szczególności dotknęło to kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane i denominowane we frankach szwajcarskich, którzy w wielu przypadkach utracili możliwość skutecznego dochodzenia roszczeń przeciwko bankowi, zwłaszcza w kontekście procesów o unieważnienie umów kredytowych.

 

Co stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny?

29 stycznia 2025 roku WSA w Warszawie uznał, że decyzja o przymusowej restrukturyzacji została podjęta z naruszeniem prawa. Podstawą dla tego rozstrzygnięcia był wcześniejszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (C-118/23) z grudnia 2024 roku, który wskazał na konieczność zapewnienia pełnej niezależności organu decydującego o restrukturyzacji.

Sąd wskazał, że BFG łączył w sobie funkcje decyzyjne, kontrolne i gwarancyjne, co mogło prowadzić do konfliktu interesów i ograniczać transparentność procesu restrukturyzacji. Stwierdzono także, że organ ten nie zapewnił wystarczających mechanizmów oddzielenia funkcji restrukturyzacyjnej od innych działań, co mogło mieć wpływ na proces podejmowania decyzji. Co istotne, wskazano również na brak przejrzystości całego procesu i nieuwzględnienie interesów wszystkich stron, co doprowadziło do masowej utraty środków przez obligatariuszy i akcjonariuszy banku.

Sąd podkreślił, że decyzja o wszczęciu restrukturyzacji mogła być wadliwa, co otwiera drogę do jej zakwestionowania na gruncie odpowiedzialności Skarbu Państwa za błędne decyzje organów administracji. Oznacza to, że jeśli wyrok zostanie utrzymany przez Naczelny Sąd Administracyjny, poszkodowani będą mieli podstawy do domagania się odszkodowań.

 

Jakie znaczenie ma ten wyrok dla frankowiczów?

Decyzja WSA ma kluczowe znaczenie dla kredytobiorców posiadających kredyty we frankach szwajcarskich, którzy wcześniej byli klientami Getin Noble Banku. Po ogłoszeniu restrukturyzacji banku w 2022 roku wiele osób znalazło się w sytuacji, w której ich postępowania sądowe przeciwko bankowi zostały wstrzymane lub utrudnione. Zmiana statusu banku spowodowała także problemy z dochodzeniem roszczeń oraz egzekwowaniem korzystnych wyroków unieważniających umowy kredytowe.

Dla frankowiczów oznacza to, że jeśli wyrok zostanie podtrzymany przez NSA, będą mogli dochodzić odszkodowań od Skarbu Państwa za szkody wynikające z decyzji BFG. Możliwe jest również, że otworzy to nowe ścieżki prawne w zakresie egzekwowania wyroków unieważniających umowy kredytowe, które zostały przerwane wskutek restrukturyzacji banku.

Frankowicze powinni zwrócić szczególną uwagę na dalszy rozwój sprawy i przygotować się na możliwość składania pozwów odszkodowawczych. Dotyczy to zwłaszcza osób, które poniosły straty wskutek ograniczenia możliwości dochodzenia swoich praw wobec banku.

 

Czy frankowicze oraz poszkodowani mogą liczyć na odszkodowania?

Obecnie wyrok WSA nie jest prawomocny, a Bankowy Fundusz Gwarancyjny zapowiedział wniesienie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ostateczna decyzja w tej sprawie może zapaść dopiero za kilka miesięcy lub nawet lat. Jeśli jednak NSA podtrzyma wyrok WSA, poszkodowani – w tym frankowicze, obligatariusze i akcjonariusze – będą mogli dochodzić odszkodowań od Skarbu Państwa na podstawie art. 417(1) kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone decyzjami wydanymi z naruszeniem prawa..

Podstawą do dochodzenia roszczeń będzie wykazanie, że decyzja BFG spowodowała bezpośrednie szkody dla kredytobiorców i inwestorów. Wysokość ewentualnych odszkodowań będzie uzależniona od wartości utraconych środków oraz indywidualnych okoliczności każdej sprawy.

 

Jakie będą dalsze kroki?

Wiele na to wskazuje, że sprawa trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zdecyduje, czy utrzyma wyrok WSA. Oczekiwanie na ostateczne rozstrzygnięcie może potrwać wiele miesięcy. Jeśli NSA potwierdzi orzeczenie WSA, otworzy to drogę do składania pozwów o odszkodowanie przeciwko Skarbowi Państwa.

Osoby, które czują się poszkodowane w wyniku restrukturyzacji Getin Noble Banku, powinny już teraz przygotować się do ewentualnego dochodzenia roszczeń. Kluczowe będzie zgromadzenie pełnej dokumentacji potwierdzającej poniesione straty, w tym umów kredytowych, historii spłat oraz wszelkiej korespondencji z bankiem i organami państwowymi.

Warto już teraz skonsultować swoją sytuację z kancelarią prawną specjalizującą się w sprawach bankowych i odszkodowawczych. Prawidłowe przygotowanie dokumentacji oraz szybkie podjęcie działań może mieć kluczowe znaczenie dla skutecznego dochodzenia swoich praw w przyszłości.

 

Podsumowanie

Wyrok WSA w Warszawie to przełomowy moment dla frankowiczów oraz wszystkich poszkodowanych przez restrukturyzację Getin Noble Banku. Choć sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta ostatecznie, to otwiera nowe możliwości dla osób, które w wyniku decyzji BFG poniosły straty finansowe. Dalsze kroki będą zależały od rozstrzygnięcia NSA, jednak już teraz warto przygotować się na możliwość dochodzenia roszczeń.

 

Podatek w ugodach z bankiem – czy i jak można go uniknąć?

 

Podpisanie ugody z bankiem może być korzystną alternatywą dla postępowania sądowego, jednak nie zawsze jest to rozwiązanie wolne od skutków podatkowych.

O ile w przypadku unieważnienia umowy kredytowej przez Sąd nie ma obowiązku zapłaty podatku od odzyskanych środków, to sytuacja przy ugodzie jest nieco bardziej złożona. Część ugód jest objęta zwolnieniami podatkowymi. Jednak nie dotyczy to wszystkich kredytobiorców. Kluczowe znaczenie mają postanowienia zawarte w ugodzie, które mogą w niektórych przypadkach generować dochód, podlegający opodatkowaniu.

 

Ugoda czy proces – co jest bezpieczniejsze pod względem podatkowym?

W przypadku unieważnienia umowy przez Sąd odzyskane środki nie są traktowane jako dochód, co oznacza brak obowiązku podatkowego. Jednakże w ugodach, gdzie bank zwraca część środków lub dokonuje umorzenia, mogą pojawić się kwoty uznawane za dochód. A to może zrodzić konieczność opłacenia podatku.

Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Finansów z 11 marca 2022 roku istnieje możliwość zaniechania poboru podatku w przypadku spełnienia określonych warunków. Niemniej, niektóre zapisy ugody mogą ograniczać zwolnienie podatkowe tylko do części wypłaconych środków.

 

Jakie kwoty mogą być wolne od podatku?

Zgodnie ze wspomnianym Rozporządzeniem, zwolnione od podatku mogą być:

  • umorzone środki z kredytów hipotecznych, zaciągniętych przed 15 stycznia 2015 roku na jedną inwestycję mieszkaniową, pod warunkiem że nie korzystano wcześniej z podobnych ulg;

  • świadczenia związane z ujemnym oprocentowaniem kredytów walutowych.

    Ważne jest, aby każda ugoda była dokładnie przeanalizowana, zwłaszcza jeśli dotyczy kredytów o różnym przeznaczeniu, jak np. inwestycyjne.

 

Na co zwracać uwagę w ugodzie?

Podczas negocjacji warto zwrócić szczególną uwagę na zapisy dotyczące „dodatkowej zapłaty” lub „dodatkowego zwrotu kwot”, które mogą rodzić obowiązek podatkowy.

Nieprecyzyjne sformułowania mogą podnieść dochód kredytobiorcy, co z kolei może spowodować, że zamiast niższej stawki podatkowej trzeba będzie zapłacić wyższy podatek.

 

Jeśli masz wątpliwości co do tego, czy powinieneś zapłacić podatek czy też nie – chętnie Ci doradzimy!

 



Sprawy dotyczące kredytów frankowych to temat, który zdominował polskie sądownictwo w ostatnich latach. Choć spory te w większości koncentrują się wokół unieważniania umów kredytowych, szczególnie istotną kwestią staje się przedawnienie roszczeń banków.

Sądy coraz częściej oddalają powództwa banków o zwrot kapitału kredytu, powołując się na zarzut przedawnienia. Co to oznacza dla kredytobiorców i jakie konsekwencje prawne może mieć dla banków?


Przedawnienie – podstawowe zasady w polskim prawie

W polskim prawie cywilnym przedawnienie to instytucja mająca na celu wprowadzenie pewności obrotu prawnego. Zgodnie z przepisami, po upływie określonego czasu wierzyciel traci możliwość skutecznego dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej, o ile dłużnik zgłosi zarzut przedawnienia. W przypadku roszczeń majątkowych, takich jak roszczenia z tytułu umów kredytowych, przedawnienie następuje co do zasady po 6 latach od momentu, kiedy wierzyciel mógł zażądać wykonania zobowiązania (w 2018 r. termin ten został skrócony z 10 do 6 lat). Dla roszczeń o charakterze okresowym, np. z tytułu odsetek, okres ten wynosi 3 lata.


Jak przedawnienie wpływa na kredyty frankowe?

W kontekście kredytów frankowych, przedawnienie ma szczególne znaczenie, zwłaszcza w sytuacji, gdy sądy unieważniają umowy kredytowe. W takim przypadku powstają roszczenia po obu stronach: kredytobiorcy mogą żądać zwrotu uiszczonych rat, a banki – zwrotu kapitału, który został wypłacony w ramach nieważnej umowy.

Jednak w ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których sądy oddalają powództwa banków o zwrot kapitału, uznając, że roszczenia te uległy przedawnieniu. Kluczową kwestią staje się tutaj moment, od którego liczy się bieg terminu przedawnienia. Sądy analizują, kiedy bank faktycznie mógł zgłosić swoje roszczenia, co ma fundamentalne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy.


Kiedy zaczyna się bieg przedawnienia?

Z perspektywy banków istotne jest, kiedy rozpoczyna się bieg przedawnienia. W tym zakresie orzecznictwo sądów nie jest jeszcze jednolite, co powoduje pewne wątpliwości. Banki zwykle twierdzą, że roszczenia o zwrot kapitału stają się wymagalne dopiero w momencie unieważnienia umowy przez sąd.

Jednak coraz więcej sądów przyjmuje odmienne stanowisko, wskazując, że bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się już w momencie wypłaty kredytu. Argumentują one, że bank mógł zgłaszać swoje roszczenia wobec kredytobiorcy od momentu, kiedy środki zostały wypłacone, a nie dopiero po unieważnieniu umowy. W efekcie, jeśli od wypłaty kredytu minęło więcej niż 6 lat, roszczenia banków mogą być uznane za przedawnione.


Orzecznictwo w sprawach o przedawnienie

Przykładem korzystnej dla kredytobiorców linii orzeczniczej jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z marca 2024 roku, w którym sąd oddalił powództwo banku o zwrot kapitału. Sąd uznał, że roszczenie uległo przedawnieniu, gdyż bank mógł wystąpić z roszczeniem już w momencie wypłaty kredytu, a nie dopiero po unieważnieniu umowy. Sąd wskazał, że bank jako profesjonalny podmiot powinien był wcześniej przewidzieć możliwość unieważnienia umowy i odpowiednio zabezpieczyć swoje interesy. Takie podejście stanowi istotne wsparcie dla kredytobiorców, którzy po wielu latach spłacania kredytu mogą uniknąć obowiązku zwrotu kapitału.


Skutki przedawnienia dla banków i frankowiczów

Dla kredytobiorców przedawnienie roszczeń banków stanowi realną korzyść, zwłaszcza w sytuacji, gdy umowa kredytowa zostaje uznana za nieważną. W takim przypadku, mimo unieważnienia umowy, nie muszą oni zwracać pełnej kwoty kredytu, jeśli bank nie wystąpił z odpowiednim roszczeniem we właściwym terminie.

Z kolei dla banków taka sytuacja staje się problematyczna. W przypadku oddalenia roszczeń z powodu przedawnienia, banki nie są w stanie odzyskać wypłaconego kapitału, co może prowadzić do poważnych strat finansowych. Banki coraz częściej podejmują próby zabezpieczenia swoich interesów poprzez wytaczanie nowych roszczeń lub poszukiwanie alternatywnych ścieżek prawnych. Niemniej jednak, przedawnienie roszczeń pozostaje dla nich istotnym ryzykiem.


Jakie są perspektywy na przyszłość?

W najbliższych latach można spodziewać się dalszego rozwoju linii orzeczniczej w sprawach dotyczących przedawnienia roszczeń banków. Choć orzecznictwo sądów staje się coraz bardziej jednolite na korzyść kredytobiorców, wiele zależy od okoliczności konkretnej sprawy oraz daty wypłaty kredytu. Kluczową kwestią pozostaje określenie, kiedy dokładnie rozpoczyna się bieg przedawnienia i jak sądy będą to interpretować w przyszłości.


Podsumowanie

Przedawnienie roszczeń banków w sprawach kredytów frankowych staje się coraz istotniejszym elementem procesów sądowych. Oddalanie powództw banków z powodu przedawnienia jest korzystne dla kredytobiorców, którzy mogą uniknąć obowiązku zwrotu kapitału. Dla banków natomiast przedawnienie stanowi poważne ryzyko finansowe.

Będziemy śledzić orzecznictwo w tym zakresie na bieżąco.

Wciąż czekamy na długo oczekiwany projekt ustawy, który ma na celu wsparcie osób posiadających kredyty we frankach szwajcarskich.

Choć szczegóły regulacji nie zostały jeszcze oficjalnie przedstawione, projekt ten miałby wprowadzić:

– specjalną procedurę sądową;

– oraz modelowy wzorzec ugody z bankami.

Planowane zmiany miałyby uprościć i przyspieszyć postępowania sądowe oraz zapewnić sprawiedliwe warunki ugodowe dla kredytobiorców.


Przewidywane założenia projektu:

Specjalna procedura sądowa

Nowa procedura miałaby być dedykowana sprawom frankowym, co mogłoby skrócić czas trwania postępowań sądowych, pozwalając frankowiczom szybciej uzyskać rozstrzygnięcia w swoich sprawach.

Modelowy wzorzec ugody

Proponowany wzorzec ugody miałby stanowić standardową propozycję, będącą punktem wyjścia do negocjacji między kredytobiorcami a bankami. Ma to na celu uproszczenie procesu zawierania ugód i uniknięcie długotrwałych sporów sądowych.

 

Co to oznaczałoby dla frankowiczów? 🧐

Nowe regulacje miałyby na celu zapewnienie szybsze rozstrzygnięć spraw frankowych. 

Wprowadzenie jednolitego wzorca ugody mogłoby umożliwić kredytobiorcom i bankom szybciej dojść do porozumienia, co pozwoliłoby na uniknięcie długotrwałych procesów sądowych.

Szybsze rozstrzyganie spraw

Nowa procedura sądowa mogłaby skrócić czas trwania postępowań, co oznacza, że kredytobiorcy mieliby szansę na szybsze uzyskanie prawomocnego wyroku.

Unikanie sporów sądowych 

Dzięki wzorcowi ugody proces negocjacyjny stałby się bardziej efektywny, co mogłoby pozwolić na szybsze osiągnięcie porozumienia  i zminimalizowanie kosztów związanych z postępowaniami sądowymi.


Znaczenie nowych regulacji 💡

Planowane zmiany mają na celu ochronę konsumentów, oferując im sprawiedliwe rozwiązania i stabilność finansową. 


Zapraszamy do współpracy! 

Skontaktuj się z nami, aby skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej i dowiedzieć się więcej.

Dziś zapadła ,,duża” uchwała Sądu Najwyższego, na którą czekali wszyscy frankowicze, a my razem z nimi! 😉

Sąd Najwyższy potwierdził poglądy dotychczas wyrażane przez TSUE, a w tym między innymi, że:

👉nie można ,,uzupełniać” umowy kursami średnimi NBP;

👉 jeśli nie można ustalić wiążącego w umowie kursu, umowa jest nieważna;

👉przy rozliczeniu stosuje się teorię dwóch kondykcji;

👉bieg przedawnienia roszczeń banku rozpoczyna się od momentu, w którym kredytobiorca zakwestionował umowę;

👉stronom nie przysługuje wynagrodzenie za korzystanie z kapitału 😎

Więcej na stronie Sądu Najwyższego:

https://www.sn.pl/…/SiteP…/Komunikaty_o_sprawach.aspx…

Kredytobiorcy mogą być spokojni! 🥳

Już niedługo, bo 25 kwietnia 2024 roku, odbędzie się posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Jaki jest jego cel? Odpowiedź na nurtujące pytania, a zwłaszcza pytania związane z przedawnieniem roszczeń banków.

To jak jest z tym przedawnieniem?

Sąd Najwyższy w uchwale powinien odpowiedzieć na kilka, nurtujących pytań. W tym na najważniejsze, dotyczące przedawnienia roszczeń banków. Dlaczego najważniejsze? Bo jest to kwestia, która może usprawnić działanie sądów.

Przedawnienie roszczeń banków o zwrot kapitału cały czas wzbudza wiele emocji, ale rodzi też wiele wątpliwości. Nie ma jasnych, precyzyjnych wytycznych co do obliczania terminu przedawnienia. Co prawda do TSUE kierowano już pytania na temat przedawniania roszczeń konsumentów i banków, jednak polskie sądy wciąż nie otrzymały jednoznacznej odpowiedzi. Wyrok C-28/22 z 14 grudnia 2023 roku jasno pokazuje, że roszczenia banków muszą zacząć przedawniać się wcześniej niż konsumentów.

Kwestia ta wciąż pozostaje problematyczna dla sądów. Niektóre z nich uznają:

-> start przedawnienia roszczeń w momencie wypłaty kredytu;

-> podczas gdy inne optują za datą wpisu postanowień w rejestrze UOKiK

-> lub momentem pierwszego zakwestionowania umowy przez konsumenta.

W interesie banków zdecydowanie pozostaje jasne ujednolicenie orzecznictwa w tym zakresie.

Czy uchwała pomoże frankowiczom?

Bankom wciąż zależy na kompleksowym rozwiązaniu, które zmusi frankowiczów do podpisywania niekorzystnych ugód.

W praktyce uchwała SN może niewiele zmienić w obecnej sytuacji frankowiczów, która już jest bardzo dobra. Jednak zdecydowanie może stanowić konkretną pomoc dla sądów, a to przyspieszy rozpatrywanie spraw frankowych.

Uchwała SN ma szansę:

1) usprawnić czynności sądów w sprawach frankowych;

2) skrócić czas oczekiwania na wyroki;

3) oraz efektywnie ujednolicić orzecznictwo.

Czekamy zatem do 25 kwietnia!

Procesy „frankowiczów” od dłuższego czasu niemal zawsze kończą się wygraną kredytobiorców. Wobec tego banki wychodzą z propozycją zawarcia ugód. Z jednej strony ugoda pozwala uniknąć poniesienia wysokich kosztów procesu, a także długiego oczekiwania na wyrok sądowy. Z drugiej strony warunki ugody zazwyczaj są mniej korzystne dla kredytobiorcy od roszczeń, które zasądziłby na ich rzecz sąd. Ugodę z bankiem można jednak w niektórych okolicznościach podważyć przed sądem.

Ugoda jest umową. Każda ze stron ugody ustępuje z części swoich żądań, tak aby dojść do porozumienia. Ugoda dla kredytobiorcy niemal zawsze będzie niekorzystna pod względem finansowym, jedyne co może zyskać to czas i brak konieczności założenia z góry kosztów procesu.

Jeśli jednak kredytobiorca już podpisał ugodę z bankiem, a po czasie stwierdzi, że nie było to dla niego optymalne rozwiązanie, to może spróbować podważyć ugodę przed sądem. Unieważnienie ugody przed sądem pozwoli na dochodzenie unieważnienia kredytu „frankowego” w normalnym trybie.

Proces o unieważnienie ugody jest znacznie trudniejszy do wygrania niż proces o unieważnienie kredytu. W niektórych okolicznościach podważenie ugody jest jednak możliwe!

Przesłanką unieważnienia ugody jest niedopełnienie obowiązku informacyjnego przez bank.

Klient zawierający ugodę z bankiem powinien zostać poinformowany chociażby o:

  • wadach umowy kredytu,
  • abuzywności postanowień umownych,
  • ryzykach związanych z zawarciem ugody,
  • korzyściach, z których klient rezygnuje,
  • wstecznym skutku zawarcia ugody,
  • konsekwencjach zawarcia ugody.

Jeśli bank nie poinformuje klienta o tych kwestiach lub – co gorsza – złoży informacje nieprawdziwe, to wówczas ugoda może zostać uznana przez sąd za nieważną.

Informacja banku powinna być rzetelna i precyzyjna. Powinna odnosić się do konkretnej umowy zawartej przez konsumenta, nie wystarczą tu ogólniki. Klient przy podejmowaniu decyzji o podpisaniu ugody powinien mieć o niej pełne informacje, tak aby jego decyzja była świadoma i dobrowolna.

Pozywając bank o unieważnienie ugody musimy wykazać, że działaliśmy pod wpływem błędu wywołanego niepełną informacją ze strony banku. Słowem – należy wykazać, że gdyby pozyskana przez klienta informacja była pełna to nie zawarłby on ugody z bankiem. Jest to oczywiście trudne do wykazania, także z tego powodu, że celem ugody jest zakończenie sporu, a dążąc do jej nieważności spór otwierany jest na nowo.

Są też sytuacje, które wręcz wykluczają możliwość zawarcia ugody:

  • reprezentowanie podczas zawierania umowy przez adwokata lub radcę prawnego
  • ugoda zawarta przed sądem powszechnym
  • umowa zawarta przed Sądem Polubownym przy KNF

Frankowiczu, jeśli zawarłeś ugodę z bankiem, nie jesteś z niej zadowolony, a bank nie dopełnił obowiązku informacyjnego to możesz żądać unieważnienia ugody przed bankiem. Stwierdzenie przez sąd, że ugoda jest nieważna otwiera możliwość sądowego dochodzenia roszczeń „frankowych”.